Kiedy w debacie o loteriach promocyjnych organizowanych przez wydawnictwa i influencerów zaczęto podnosić argumenty podatkowe, powtarzał się jeden zarzut: "To obejście przepisów, bo przecież ludzie nie kupowali e-booków, tylko losy, i wszystko powinno być na 23%, a nie 5% VAT".
Tyle tylko, że ta teza nie wytrzymuje konfrontacji z opiniami największych autorytetów - zarówno prawa hazardowego, jak i podatkowego - którzy przeanalizowali tę sprawę i stworzyli merytoryczną ekspertyzę.
Kto jest autorem ekspertyzy? Dlaczego to głos decydujący?
Ekspertyzę podatkową w tej sprawie sporządziło trzech profesorów - postaci z absolutnej czołówki polskiego prawa podatkowego i finansowego. To nie są anonimowi komentatorzy z internetu, lecz naukowcy, których opinie cytuje w orzeczeniach Naczelny Sąd Administracyjny, a ekspertyzy zamawiają Sejm i Ministerstwo Finansów.
Wszyscy trzej to profesorowie uniwersyteccy o wieloletnim dorobku. Ich publikacje cytowane są w najważniejszych komentarzach do ustaw podatkowych oraz w orzecznictwie sądowym, w tym przez Naczelny Sąd Administracyjny. Współpracują z organami administracji publicznej, przygotowują ekspertyzy dla Sejmu i Ministerstwa Finansów, a ich opinie uznawane są za zgodne z najnowszym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE.
Ekspertyza analizuje jedno konkretne pytanie: jaką stawkę VAT należy zastosować, gdy sprzedaż e-booka uprawnia automatycznie do udziału w loterii promocyjnej - loterii organizowanej za zgodą Dyrektora Izby Administracji Skarbowej, po przedstawieniu regulaminu.
Stan faktyczny
Punkt wyjścia ekspertyzy jest prosty: losu nie można było kupić osobno. Jedyną drogą do udziału w loterii był zakup e-booka.
Świadczenie złożone według TSUE
Sednem analizy jest pojęcie "świadczenia złożonego", wypracowane w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Eksperci streszczają trzy zasady, które z tego orzecznictwa wynikają:
Innymi słowy: zasadą jest osobne traktowanie każdego świadczenia, ale gdy dwa elementy są tak ze sobą splecione, że ich rozdzielenie jest "ekonomicznie sztuczne", traktuje się je jako jedną całość - i opodatkowuje według tego, co jest w niej elementem głównym. Ekspertyza opiera tę tezę na trzech kluczowych wyrokach TSUE.
Co jest świadczeniem głównym: e-book czy los?
Kluczowe pytanie brzmi: czy konsument kupuje e-booka z "dodatkiem" w postaci losu, czy raczej los jest celem samym w sobie? Eksperci odpowiadają jednoznacznie.
Jako argument przytaczają zestawienie cen i motywacji konsumenta. Gdyby los był celem samym w sobie, byłby losem absurdalnie drogim:
I dalej, wprost o tym, że rozdzielenie tych dwóch elementów byłoby sztuczne:
Wniosek: stawka 5% VAT
Wnioski ekspertyzy są jednoznaczne. Skoro całość to jedno świadczenie złożone, a jego elementem głównym jest e-book - to całość opodatkowuje się stawką właściwą dla e-booka.
Konkluzja ekspertyzy trzech profesorów jest prosta:
Sprzedaż e-booka wraz z losem do loterii stanowi jedno świadczenie złożone - opodatkowane stawką właściwą dla e-booka, czyli 5% VAT. Prawo do udziału w loterii jest świadczeniem dodatkowym (pomocniczym), które nie może być oddzielnie opodatkowane. Kluczem jest brak możliwości nabycia losu osobno: tylko zakup e-booka daje szansę udziału w loterii, a sam los nie został odrębnie wyceniony.
Model ten jest zgodny z najnowszym orzecznictwem TSUE, które chroni system VAT przed sztucznym dzieleniem transakcji wyłącznie po to, by objąć część świadczenia wyższą stawką.
Co na to doradcy podatkowi Crido?
Ekspertyza profesorów to nie jedyny głos. Kancelaria Crido - jedna z największych firm doradztwa podatkowego w Polsce, obsługująca klientów polskich i międzynarodowych - przeprowadziła własną, niezależną analizę mechanizmu sprzedaży e-booków połączonych z loterią. Analiza powstała na zlecenie youtubera Reziego, a wypowiedź pracownika Crido jest dostępna publicznie w formie wideo.
Wnioski Crido są jednoznaczne: nie doszło do próby omijania prawa podatkowego, nie ma podstaw do zmiany stawki VAT na 23%, e-booki sprzedawane z loterią to towar opodatkowany stawką 5% zgodnie z ustawą o VAT, a los nie był odrębnym przedmiotem sprzedaży i nie generował obrotu opodatkowanego VAT.
Co pokazała praktyka sprzedaży?
Transakcje wyglądały tak, jak nakazuje prawo i zdrowy rozsądek. Klient wybierał e-booka, wpisywał dane, płacił online. W odpowiedzi otrzymywał na e-mail pełnowartościowy produkt cyfrowy. Cała komunikacja na stronie jasno informowała, czym jest e-book, jak wygląda udział w loterii i że los jest gratisowym bonusem (dowodem udziału), a nie osobnym przedmiotem sprzedaży. Nie było "dziury w systemie" - nie istniała opcja nabycia samego losu.
Zarówno według największych autorytetów prawa hazardowego i podatkowego, jak i doradców Crido - nie można mówić o żadnym obejściu prawa.
Była to legalna sprzedaż towarów cyfrowych z bonusem w postaci udziału w loterii, prowadzona pod ścisłą kontrolą państwa i z regularnie odprowadzanym podatkiem.
Kto zarabiał, kto płacił podatki?
Wokół podatków od e-booków z loteriami narosło wiele mitów. W praktyce - zgodnie z opiniami prawnymi i rozliczeniami - cały model współpracy między wydawcą a influencerem był przejrzysty i korzystny dla Skarbu Państwa.
Standard rynku wydawniczego kontra model influencerski
W tradycyjnym świecie książek autor - nawet uznany - otrzymuje zazwyczaj od 7% do 15% wartości sprzedaży. W przypadku współpracy wydawnictwa Influi i podobnych podmiotów z youtuberami udział twórcy był wielokrotnie wyższy: najczęściej od 50 do nawet 75% całego przychodu ze sprzedaży.
Dlaczego aż tyle? Bo rola twórcy wykraczała daleko poza "dostarczenie treści". Twórca dostarczał treść i licencję na jej publikację (był rzeczywistym autorem e-booka), licencjonował prawa do swojego wizerunku (bez tej zgody żaden projekt nie mógłby powstać), promował e-booka filmami, relacjami, postami i spotkaniami z fanami. To dzięki niemu był zasięg i sprzedaż. Bez youtubera nie byłoby produktu, promocji ani sprzedaży.
Rola wydawnictwa
Wydawnictwo realizowało "całą resztę": redakcję, korektę, skład i oprawę graficzną e-booka; stworzenie i utrzymanie sklepu wytrzymującego kilkadziesiąt tysięcy transakcji w kilkadziesiąt minut; pełną obsługę informatyczną, proces zakupowy, obsługę klienta i reklamacji; reklamę zewnętrzną (Facebook Ads, Google, SMS, e-mailing); oraz organizację loterii - z pełnym zgłoszeniem do urzędów, regulaminami, gwarancjami bankowymi (rekordowe gwarancje na ponad 12 milionów złotych), zakupem nagród i transmisjami na żywo. Youtuber nie ponosił żadnego ryzyka finansowego - to wydawnictwo finansowało całą maszynerię i brało na siebie odpowiedzialność prawną i organizacyjną.
Rozliczenia i podatki
Wszystkie relacje były uregulowane umową o świadczenie usług, licencji i promocji. Każdy youtuber, za swoją część udziału, wystawiał fakturę z 23% VAT (jeśli był podatnikiem VAT). Wydawnictwo regularnie rozliczało VAT od każdej sprzedaży (5% lub 23% zależnie od produktu), CIT od dochodu oraz pozostałe zobowiązania: ZUS, PIT-4, podatki od nagród loteryjnych.
Liczba, która kończy dyskusję
Najlepszą odpowiedzią na zarzut "obejścia podatków" jest jedna konkretna liczba. Wydawnictwo Influi za sam 2024 rok odprowadziło do budżetu państwa:
To suma, która zasilała Skarb Państwa każdego miesiąca - nie czekając na rozstrzygnięcie żadnych wątpliwości czy kontroli. Na tę kwotę składały się:
- VAT od każdej sprzedaży e-booka, koszulki i innych towarów (5% lub 23%)
- CIT od dochodu spółki
- Faktury z 23% VAT wystawiane przez współpracujących twórców
- ZUS, PIT-4 oraz podatki od nagród loteryjnych
W marcu 2025 roku wydawnictwo uzyskało zaświadczenie o niezaleganiu w podatkach i ZUS - co oznacza, że żaden organ państwa nie miał nawet podstaw do domniemywania, że coś w rozliczeniach jest niezgodne z prawem.
Państwo zarabiało na tym modelu tyle, ile nie zarabia nawet na bestsellerowych autorach największych polskich wydawnictw.
Podsumowanie
Wszystkie argumenty o "obejściu podatków" nie mają pokrycia w faktach ani w przepisach. Był to uczciwy, legalny model współpracy wydawnictwa i twórcy, rozliczany co do grosza. Trzej profesorowie prawa podatkowego, orzecznictwo TSUE i niezależna analiza Crido mówią jednym głosem: e-book z losem to świadczenie złożone, opodatkowane stawką 5% właściwą dla e-booka. Nie ma tu obejścia prawa, błędnego zakatalogowania sprzedaży ani sztucznego zaniżania podatków.
Zanim więc ktoś rzuci kolejny raz oskarżenie o "wyłudzenie podatku" czy "naciąganie na VAT", niech spojrzy na zaświadczenia o niezaleganiu, faktury z 23% VAT od twórców i 14 milionów złotych wpłaconych w ciągu roku przez samo tylko jedno wydawnictwo. Skupmy się teraz na tym, skąd właściwie wzięła się ta afera - bo to historia nie o podatkach, lecz o narracji.